30.08.2013

Bufet wieczorową porą


I doczekałam się w końcu w swojej kolekcji toreb egzemplarza od Pan Tu Nie Stał. Bufetowe cacko nabyłam podczas tegorocznej edycji Off Festival, na której w sferze Off Sklepu można było zobaczyć i oczywiście kupić projekty twórców ze Śląska i nie tylko. Co prawda dalej i niezmiennie zakochana jestem w mojej taszy od Gryfnie, ale jakże mogłabym przejść obojętnie wobec tak ciekawego modelu? Po chwili zastanawiania się nam docelowym modelem (me serce skradły również modele z lodami bambino i wersja fryzjerska) torba ta stała się moją. Starannie wykonana, zwracająca na siebie uwagę swym motywem, rzecz jasna nawiązującym do kultury PRL, i co ważne zamykana na zamek, z dodatkową kieszonką w środku na telefon, portfel czy inne drobiazgi - to zawsze na plus! Obok wielu zalet torba ma również pewien minus, pasek noszony na ramieniu uszyty z jednej warstwy materiału, który przy większym ciężarze marszczy się, wpija w ramię i szybko daje o sobie znać, dlatego nie polecam ładować do niej zbyt dużo rzeczy. Torba miała swoją premierę podczas piątkowego wypadu na tegoroczny festiwal Tauron Nowa Muzyka, bo właśnie wtedy zostały zrobione zdjęcia, które możecie obejrzeć w tym poście. To była wspaniała noc, w całości spędzona w objęciach muzyki - czyli to, co tygryski lubią najbardziej. Miłego weekendu Wam życzę kochani!






fot. Vu

parka: galeria retro, vintage;  bluzka: vero moda;  torba: pan tu nie stał;   legginsy: esmara;  buty: truffle


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz