09.01.2013

Komin sobie zrobiłam


Proste rzeczy są najlepsze. Dziś prezentacja komina, który zrobiłam sobie z szalika zakupionego niedawno w lumpeksie. Zwykły, polarowy szal w lamparcie cętki. W swej pierwotnej formie posiadał on frędzle na końcach, po ich obcieciu i przejażdżce pod igłą maszyny przeszedł tę drobną transformację, która nadała mu nieco innego wymiaru. Mała rzecz a cieszy. Już niebawem postaram się o prezentację na mnie samej. Trzymajcie się ciepło!




komin: diy

4 komentarze:

  1. Fajny, ale jak dla mnie trochę taki... ponury : ) Może w stylizacji ciekawie go połączysz ; )


    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za uwagi i opinie. Zapewnie niebawem pokażę go w jakimś zestawieniu :)

      Usuń
  2. Bardzo dobry pomysł. A niechętnym okiem spoglądałam na polarowe szale. Jednak można je w coś ciekawego przemienić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również! Jakoś nigdy mnie szczególnie nie przyciągały, ale polar ma to do siebie, że nie przepuszcza tak zimna, osłania przed nim, dlatego też kiedy wpadł mi w ręce ten szalik długo się nie zastanawiałam, bo już wtedy miałam na niego taki pomysł. Fajnie się sprawdza w momencie gdy np. zapomnę czapki, wystarczy część zarzucić na głowę a reszta też miło cię otula. Choć na srogie mrozy wybieram te grube, wełniane, którymi okręcam się dziesięć razy, tak, że ledwo mnie spod nich widać :)

      Usuń