25.03.2012

A niech to kokarda!


Mała rzecz, a cieszy, less is more i takie tam inne... Drobny myk zmienia wszystko. Zwykła, dżinsowa koszula, a jeden szczegół przeobraża jej oblicze. Nieskomplikowana transformacja rzeczy przeciętnej, która od razu wygląda ciekawiej. Banał, który wałkuję ostatnio nagminnie i będę dalej wiązać i kokardować się aż do znudzenia. To część mojego zestawu, w którym pojawiłam się na wczorajszym swap party w Silmaril. Nie widać tutaj reszty - skórzanej, ołówkowej spódnicy z wyższym stanem, ale spokojnie, jeszcze zdążę ją pokazać. Zapewne nie raz.





fot. Vu

koszula: L.O.G.G., od siostry

10 komentarzy:

  1. Świetna jest ta kokarda - coś troszkę pomiedzy krawatem, a muszką. Zdecydowanie dodaje uroku ;)

    Pozdrawiam,
    Joanna

    OdpowiedzUsuń
  2. świetnie to wygląda! ;DD

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. zaintrygowałyście mnie, zajrzę :>

      Usuń
  4. I zgapiłaś...
    Szabla też kupuję taką koszulę...
    Ty widzimy się po wielkim jajku? Bo wracam na kilka dni, w ogóle byłam na 4 dni w Warszawie, wystawy super, jedzenie drogie.

    Szabla

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a od kogo to ja tak zgapiam, hmm? :> e, koszule to mam już dobre 2 lata w szafie :P
      no skoro wpadasz na jajco na Śląsk to mam nadzieję, że się spikniemy bąblu

      Usuń