31.12.2011

Raz, dwa, trzy!


I tym oto postem kończę miniony rok, a blog tym samym obchodzi swoje 3 urodziny. Oj zleciało... aż powinszuję sobie wytrwałości w tej działalności. Z tejże okazji trochę się wystroiłam (i wcale nie chodzi tu o Sylwestra, ta data jak co roku po prostu mi wisi), wskoczyłam w moją ulubioną czerwoną sukienkę. Kiedy Fish pisał piosenkę o tej części garderoby i w tymże konkretnym kolorze, to na pewno tak właśnie wyobrażał sobie tę sukienkę, nie może być inaczej, wszak to sukienkowy ideał - zwłaszcza w połączeniu z czarnymi pończochami i tymi czarnymi szpilkami.

Ale dość już o łaszkach... Chciałam życzyć i sobie i Wam wszystkiego dobrego w nadchodzącym Nowym Roku. Niechaj będzie jeszcze lepszy niż ten, pozwoli spełnić wszystkie postanowienia i marzenia oraz przyniesie mnóstwo nowych inspiracji! Wszystkiego dobrego!







fot. Vu-maruda :*

sukienka, buty: vintage, Galeria Retro
pończochy: prezent

7 komentarzy:

  1. Wow!
    No i kto tu uwodzi? :D Wyglądasz przepięknie.

    OdpowiedzUsuń
  2. a kto tu girę odsłania? :> życzę nadal trwałego blogowania oraz coraz większej ilości postów!
    z wrażenia i dla sentymentu przejżałam sobie caaałe Twoje archiwum :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Marchewkowa : oj tam, oj tam :P

    mon : tylko trochę, tylko kąsek :P że Ci się chciało przeglądać całego bloga od początku, ło matko!

    OdpowiedzUsuń
  4. śliczna sukienka ,wyglądasz cudnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. sukienka jest śliczna. fason, jak i zarówno kolor.

    OdpowiedzUsuń