15.05.2011

Gobelinowy kuferek à la Doktor Quinn


Za oknem paskudna, deszczowa pogoda, dlatego też dziś post z kolejną torebką z mojej kolekcji . Oto gobelinowy kuferek, który wpadł mi niedawno w ręce podczas przekopywania mojego ulubionego tyskiego secondhandu, w którym znalazłam chyba większość moich torebkowych zdobyczy. Może i wygląda na nie duży, ale format A4 spokojnie zmieści. Wbrew pozorom jest dość pakowny co dodatkowo mnie cieszy - wszak nigdy nie wiesz kiedy los zapędzi Cię na łowy do secondhandu, a jakże mało prawdopodobne wydaje się być opuszczenie tego przybytku kobiecej radości bez zapełnienia torebki kolorowymi szatami! Dlatego też zacny gobelinowy kuferek zdaje się spełniać moje wymogi (plus dodatkowo noszona zawsze ze sobą ekotorba - jednorazówkom mówimy stanowcze nie!). Myślę, że sama serialowa Michaela nie powstydziłaby się takiego kuferka. Co prawda nie jest usztywniany i tak wypasiony jak ten dr Quinn, ale na chwilę obecną jest to moja torebka numer jeden! Na dniach postaram się wrzucić zdjęcia gobelinowego kuferka wraz z całym strojem - obiecuję :)

Na koniec pokaże jeszcze wyszperany z przypadku w czeluściach internetu kuferek bardzo podobny do mojego. A żeby było zabawnie z obiciem prawie identycznym jak w moim torebko-plecaczku z tego postu. Pięęękny...

 

6 komentarzy:

  1. o kurka! Ty to zawsze wynajdziesz w sh coś super!

    OdpowiedzUsuń
  2. To jeszcze bryczka, domek na prerii i ruszaj walczyć z tyfusem wśród rdzennych mieszkańców Ameryki (bo czytałam, że "Indianin" to rasizm). Zazdroszczę aż, taka śliczna torebka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. merci beaucoup, Elfena, cherrycolla : dzięki serdecznie :)

    6roove : oj tam, czasem się coś przydarzy. dziękuję :)

    R.F. : też słyszałam że "Indianin" to rasizm, ale nigdy nie słyszałam żeby któryś z rdzennych mieszkańców Ameryki się skarżył :> i dziękuję, miło, że kuferek się podoba :)

    OdpowiedzUsuń