20.10.2010

Łaciata


A oto łaciata - sama torba! (że niby żartobliwe nawiązanie do reklamy kartonu mleka)
To kolejna torebka z serii "moje wintydżowe skarby z lumpeksu". Wykonana z cieniutkiej i mięciutkiej skórki techniką patchwork. To co mi się w niej podoba to fajny uchwyt zlewający się z resztą w ciekawą formę. Muszę przyznać, że raczej denerwują mnie torebki, które trzeba trzymać w dłoni i nie mogę ich ani przewiesić przez szyję czy założyć na ramię, ale ta miała w sobie coś takiego, że nie sposób było się jej oprzeć (zwłaszcza po usłyszeniu ceny!). Łaciata ma już za sobą kilka wyjść na miasto i spisuje się, mimo swych nie za wielkich gabarytów i tego, że jednak dzierżę ja w dłoni (tudzież czasem sobie powisi na nonszalancko zgiętym przedramieniu). Ogólnie - daje se z łaciatą radę :)

łaciata: secondhand, vintage, na wagę -2,50zł

4 komentarze:

  1. pamietam jak mnie zostawiłaś samą w pokoju i dorwałam tę torebkę ze sterty innych na Twojej szafie. omal nie zasapałam się z wrażenia. piękności. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. aaachhhh cudowna! łaty to w ogóle moja nowa miłość tej jesieni :)

    OdpowiedzUsuń