13.07.2010

Feel good

Całkiem niedawno, będąc z rodzicami w górach, nieoczekiwanie obłowiłam się w górę wintydżowych ubrań. Moja wspaniała mama ocaliła dla mnie stertę ubrań, które kiedyś należały do niej i moich cioteczek, a które mój jakże dziwny wujaszek miał zamiar puścić z dymem (dosłownie!), ponieważ zachciało mu sie remontować strych babci. Kochana rodzicielka znając mą miłość do ubrań "z historią", zakasała rękawy i długo nie czekając ruszyła na strych by uratować co nieco. Tym samym moja mama zasłużyła na miano wintydżowej super bohaterki i obrończyni uciśnionych, ubraniowych perełek, skazanych na niełaskę łachooprawcy. Nie ma to tamto, matuli stopy prawie całowałam dowiedziawszy się o wszystkim. Do domu wróciłam z worem rzeczy (tylko tyle zdołała ocalić, ale sukces jest!). Wzbogaciłam się głównie o sukienki, a zwłaszcza o spódniczki. Na zdjęciu jedna z tych, które w młodości szyła dla siebie jedna z moich ciotek. Miała tendencję do szycia jednego modelu w kilku kolorach. Tu akurat spódniczka w moim chyba najulubieńszym kolorze pod słońcem - miętowym. Posiadam jeszcze wariant w czerwieni, bladoniebieski i biały. Mam szczęście, spódniczki są w fasonie, który od dłuższego czasu odpowiada mi najbardziej i przeważa w całym mym spódnicowym dorobku. No cóż, nie pozostaje mi nic innego jak niebawem pochwalić się i innymi ubraniami z wora rzeczy ocalonych przed całopaleniem

Post sponsorowany przez mój nieustannie dobry ostatnio nastrój, pogodę i samego pana fotografa. Ta mina mówi sama za siebie :)






fot. Vu

spódniczka: vintage, po cioci
pasiak: secondhand, atmosphere, 1zł
pasek: tyskie hale targowe, pasaż z odzieżą używaną, 5zł
torebka: vintage
baleriny: hmm?

12 komentarzy:

  1. aaaah! ale z Ciebie Niunia :D :* a o losie końcowym zielonych balerinek, proszę wspomnieć w przyszłym poście! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow! I takie cudo miało iść do pieca? O nie! Jest przepiękna - kolor i krój genialne.

    Popieram szycie jednego modelu w wielu wariantach kolorystycznych! :D (Właśnie to robię)

    OdpowiedzUsuń
  3. mon - o matko o tych zielonych to może lepiej nie wspominam, nie ma czego. kataklizm i nic więcej :P a za niunie dostaniesz po tycie!

    Marchewkowa - wujkowi chyba przygrzało :P tak, dobrze mieć kilka takich samych spódniczek (albo chociaż bardzo podobnych) w różnych kolorach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. też chciałam napisać, że kolor spódnicy boski. ;)
    a co tam, napiszę!
    kolor spódnicy boski.

    OdpowiedzUsuń
  5. Poprzedniczki mają rację. Uwielbiam miętowy.Taki krój spódnicy też lubię, a torebka niczego sobie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne dodatki wprost cudowne!!! Zwłaszcza te buty ,słodkie!!! POZDRAWIAM i życzę miłego lata

    OdpowiedzUsuń
  7. boska spódnica

    strych to zawsze było stojące cudo domu(:

    Lola

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem zauroczona tą torbą!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. chyba polubię miętę, dzięki Tobie, Laffffciu :*D

    OdpowiedzUsuń
  10. jej nie da się nie lubić! ...no przynajmniej ja czuję się silnie uzależniona od tego koloru. silnie to chyba za mało powiedziane. dziś kupiłam falbaniastą spódniczkę w miętowym kolorze :P zabierzcie mi portfel!

    OdpowiedzUsuń
  11. Fantastyczna torebka! (chyba masz same takie)

    OdpowiedzUsuń